|
Lyrics:
S?odka Bazylia - tak si? nazywa bar.
Zamkni?ty, bo min??a ju? dwunasta.
Tak ciep?o tu. Wychodzi? troch? ?al.
Ostatnie szklanki chowa barman.
Dopijam piwo, si?gam ju? po p?aszcz.
W kieszeni mam monet? dla pianisty.
Nad klawiatur? widz? smutn? twarz
Na piramidzie nut - szklank? whisky.
On mówi: - Prosz?, powiedz jak to jest,
Dlaczego wszystko trzeba chowa? na tym ?wiecie?
Ja tu co noc na dwa, na trzy, na sze??,
A to jest przecie? ca?e moje ?ycie.
Dzi? rano zostawi?a mnie dziewczyna,
Bo jednej rzeczy ukry? nie umia?em:
?e w chwili kiedy siadam do pianina
Zapominam, ?e mam dusz? i mam cia?o.
Przerwa? i spojrza? gdzie? w mrok pustej sali,
A ja monet? obraca?em w palcach...
- Przepraszam, powiedzia?em, pan zapali?
I czy pan móg?by zagra? jeszcze tego walca...
Patrzyli?my na siebie dobr? chwil?.
Barman ponuro patrzy? na zegarek.
Wi?c wyszpera?em par? groszy na napiwek
I ruszy?em w stron? drzwi, przez pust? sal?.
Id?c my?la?em, stary, widzisz, tak to jest.
To co mówi?e? jest mi jakby sk?d? znajome.
To piwo i ty... i na ulicy deszcz...
I ka?dy z parasolem w swoj? stron?...
Na pewno wkrótce znajdzie si? dziewczyna,
Co my?li, czuje, kocha i potrafi...
Wi?c zanim znowu si?dziesz jutro do pianina,
Wyrzu? tych kilka niepotrzebnych fotografii.
All lyrics are property and copyright of their owners.
Copyright © 2002-2026. Zortam.com. All Rights Reserved.
|